Miałam dzisiaj bardzo ciekawe spotkanie coachingowe, w trakcie którego wyniknęła kwestia: „Czy dojrzały człowiek może nie czuć się Dorosłym przez większość czasu?”
To zainspirowało mnie do przyjrzenia się temu z mojej strony. Kiedy tak naprawdę czuję się dorosła? I jak rozumiem bycie dorosłą?
Psychiatra Eric Berne w swojej analizie strukturalnej „Ja” wymienia 3 pozycje (Rodzic, Dorosły, Dziecko) i twierdzi, że mamy skłonność, aby w chwilach stresu, reagować z pozycji Rodzica (opiekuńczość, ale też przejmowanie kontroli, wydawanie nakazów i zakazów) lub Dziecka (uległość lękowa lub bunt i obwinianie innych). A Dorosły to postawa zakładająca, że jesteśmy sobie równi, także daję Ci prawo do Twoich zachowań ale jednocześnie chronię siebie. Nie obwiniam Cię i nie chcę Cię zmienić, umiem jednak Ci odmówić lub powiedzieć stanowczo „stop”, gdy próbujesz mnie zdominować lub wywołać poczucie winy. To wszystko są chwilowe sytuacje w stresie.
Jak wielu z nas jednak jest Rodzicem lub Dzieckiem prawie cały czas?
I czy stałe bycie w którejś z tych dwóch pozycji, nie jest przypadkiem tym, co uniemożliwia nam bycie prawdziwym sobą?
A co za tym idzie, szczęśliwym?
Może czas dorosnąć?
I czy stałe bycie w którejś z tych dwóch pozycji, nie jest przypadkiem tym, co uniemożliwia nam bycie prawdziwym sobą?
A co za tym idzie, szczęśliwym?
Może czas dorosnąć?
Z całego serca życzę tego Wam i sobie. Na równi.
Pozdrawiam cieplutko

Dorota Wachowicz
Ponad 20 lat HR w Corpo, Coach, Mediator.
Kocha ludzi z ich wszystkimi zaletami i wadami.