Jakże często myślimy i słyszymy, że ktoś źle postąpił, że coś z nim jest nie tak, że spotyka nas od innych coś przykrego. Równie często krytykujemy w myślach siebie i to tak na maksa. Przecież to musi wpływać negatywnie na nasze postrzeganie świata, a co za tym idzie – na nasze samopoczucie. A gdyby tak coś z tym zrobić? Pisałam już nieraz, że nasze myśli mają wpływ na nasze przekonania, zachowanie, decyzje i na nasze czyny. Co więc można z tym zrobić? Recepta jest dziecinnie prosta, ale, jak to zwykle bywa, wcale nie taka łatwa do zastosowania. Jest jednak możliwa. Kawałek po kawałeczku.
Oto recepta w punktach:
1. Obserwuj własne myśli i spróbuj podważyć te, które Ci nie służą. Np.: „szef się na mnie uwziął”. Czy to jest prawda? Ja: „Oczywiście, że tak!”. Ale czy to na pewno? Zastanów się chwilę… Ja: „… … … no może niekoniecznie…” A może ten szef ma jakiś powód, nawet nie związany ze mną, że tak się zachowuje? A może jakbym lepiej zrozumiała jego punk widzenia, to inaczej odebrałabym jego reakcje? A może istnieje sposób, żeby się tego dowiedzieć i postarać się zrozumieć? A może to ja się trochę uwzięłam na swego szefa i wszystkie jego zachowania interpretuję negatywnie?
2. Zrozum, że każdy z nas zawsze podejmuje najlepsze, dostępne nam na daną chwilę, decyzje. Oznacza to, że jeśli ktoś jest zły lub czuje strach – może reagować agresją, jak ktoś został wychowany w pogardzie dla innnych – może gardzić innymi itd. Nas też to dotyczy. Dlatego zachowania innych w stosunku do nas, to nie informacja o nas, tylko o nich. A nasze zachowanie wobec innych, mówi o nas. ak często, wchodząc np. do sklepu, uśmiechasz się i mówisz „dzień dobry”. Jak często przepraszasz? Jak często prawdziwie widzisz drugą osobę i słuchasz jej, chcąc poznać naprawdę jej pogląd, a nie „sprzedać” swój?
3. I najważniesze: Nie jesteś w stanie zmienić innej osoby. Jesteś w stanie zmienić tylko siebie, a to może, ale nie musi, wpłynąć na innych. Co więcej, nie mamy prawa żądać od innych, żeby się zmienili. Możemy jasno przedstawić, jakiego zachowania wobec nas nie jesteśmy w stanie zaakceptować i ewentualnie, w zależności od sytuacji, ograniczyć, lub zerwać szkodliwą dla nas relację.
Ja staram się kierować w życiu wartościami dla mnie kluczowymi, czyli: szacunek dla siebie i innych, dobro, radość i miłość. Czy mi się to zawsze udaje? Oczywiście, że nie, zwłaszcza jak działam w emocjach, kiedy świadomość się wyłącza. Ale staram się i czuję to głęboko, więc mam nadzieję, że często te wartości są w tle moich myśli i zachowań. Z reguły jestem miła, uśmiecham się, proszę a nie żądam, przepraszam, słucham uważnie. I wspieram jak mogę. A jak mogę? Oczywiście (jak już pisałam kiedyś), co miesiąc przeznaczam pewną kwotę na fundację i 1,5% podatku raz w roku też. Chętnie rozmawiam z osobami, które się zagubiły, mają depresje. Otulam dotykiem (masuję) i chętnie przytulam każdego, kto chce i potrzebuje. No i piszę dla Was co miesiąc te posty, bo może dla kogoś będzie w którymś coś, co może być wsparciem.
I nade wszystko staram się wsłuchać w swoje emocje i reakcje i zrozumieć je. Bo zrozumienie jest kluczem do akceptacji i doskonalenia. Jak rozumiem siebie i swoje nieracjonalne często reakcje, łatwiej mi zrozumieć innych, nawet tych skrajnie różnych.
Z całego serca życzę Nam wszystkim więcej wyrozumiałości i szacunku wobec siebie nawzajem. Wtedy poprawimy choćby malutki kawałek świata
Pozdrawiam cieplutko

Dorota Wachowicz
Ponad 20 lat HR w Corpo, Coach, Mediator.
Kocha ludzi z ich wszystkimi zaletami i wadami.