Dzisiaj zacznę od historyjki, która przydarzyła się mojej siostrze i która zawiera jedno niecenzuralne, ale ważne słowo, za które z góry przepraszam.
Pewnego dnia, w centrum miasta, moja siostra szła do pracy. Trzeba Wam wiedzieć, że moja atrakcyjna siostra – Agata, jest niezwykle zgrabna i długonoga. Był piękny, wiosenny poranek i Agata szła lekko, z uśmiechem na twarzy. Naprzeciwko zbliżał się przystojny, zadbany mężczyzna. Mijając Agatę, pochylił się w jej stronę i szepnął jej do ucha: „Ale bym Cię zerżnął”. Moją siostrę kompletnie zatkało. Kontrast tej sielankowej sytuacji i słów, które powiedział, był niesłychany. I wtedy w jej głowie pojawił się dylemat: „Czy mam się poczuć obrażona tym wulgarnym tekstem, czy raczej odebrać to jako komplement”? Decyzja należała do niej. Agata zdecydowała, że potraktuje to jako komplement, bo wtedy zamiast zepsuć sobie nastrój, jeszcze go poprawi.
Uwielbiam tę historyjkę i przywołuję, jako przykład tego, że często nie mamy wpływu na sytuację zewnętrzną, która nas spotyka, ale zawsze mamy wybór, co z nią zrobimy. Zawsze jest taki moment między bodźcem a reakcją, gdzie od nas zależy, jak zareagujemy. Zachęcam Was do wyłapywania tego momentu i świadomej decyzji dotyczącej reakcji. Najtrudniej jest wtedy, gdy sytuacja wzbudza mocną emocję. Krew odpływa nieco z głowy do mięśni, bo biologicznie jesteśmy stworzeni do walki lub ucieczki. W zagrożeniu życia, ma to duży sens. Problem jednak w tym, że podobnie to działa przy innych emocjach, kiedy logiczne myślenie i chwila przerwy, bardzo by się przydały. Psychologowie zalecają trzy głębokie wdechy i wydechy. To faktycznie pomaga. Pozwala uciszyć emocje i zareagować racjonalnie.
Przypomnijcie sobie sytuację w życiu, gdy ktoś Was zawstydził, poniżył, obraził. Mamy natychmiast ochotę odegrać się i to tak, żeby tę drugą osobę zabolało bardziej. Obraźliwe słowa i gesty wymykają się nam często bez kontroli. A potem, po takiej potyczce, najczęściej zdajemy sobie sprawę, że jest nam gorzej a nie lepiej. Słów nie da się cofnąć. Czasami z kolei, wycofujemy się i zamykamy w sobie zranieni. Nie próbujemy wyjaśnić sytuacji i to też bywa szkodliwe. Pomyślcie ile siły sprawczej daje taka możliwość zdecydowania, co zrobimy z tym co nas spotyka. I jeśli ma to zająć chwilę, niech zajmie. Nie musimy reagować natychmiast (z wyjątkiem ekstremalnych sytuacji, kiedy nasze bezpieczeństwo jest zagrożone). Jest to też przydatne, gdy ktoś próbuje wywrzeć na nas presję, lub stosuje manipulację. Mądre powiedzenie radzi: prześpij się z decyzją i podejmij ją jutro. Mam na myśli te pojawiające się oferty super okazji, inwestycji z obłędnym zwrotem itp. Tak łatwo rozpalić nasz apetyt i chęć „wygranej”.
Daj sobie czas na przemyślenie takiej decyzji, lub skonsultuj ją z kimś, kto ma „chłodną głowę”. Dezinformacja w Internecie również polega na pobudzaniu naszych emocji i warto sprawdzać jej źródła, zanim damy się omotać.
Czyli, jak prawie we wszystkim, o czym piszę: Zadbaj o siebie, bo masz taką możliwość!
Pozdrawiam cieplutko

Dorota Wachowicz
Ponad 20 lat HR w Corpo, Coach, Mediator.
Kocha ludzi z ich wszystkimi zaletami i wadami.