Ułatwienia dostępu

  • Z Twoim 1,5% dodamy Życia naszym dniom!
  • Twój 1,5% podatku może sprawić, że ktoś na nowo uwierzy w siebie i zacznie spełniać swoje marzenia
  • Wystarczy, że w swoim rozliczeniu wpiszesz nasz KRS 0000903011
  • Kliknij, aby rozliczyć z nami PIT!
Get In Touch
541 Melville Ave, Palo Alto, CA 94301,
[email protected]
Ph: +1.831.705.5448
Work Inquiries
[email protected]
Ph: +1.831.306.6725
Powrót

Czasami wystarczy jedno zdanie…

Można (i warto) czytać wiele książek, które pomagają nam odkrywać siebie i obiecują poprawę życia. Są szkolenia, wykłady i piękne hasła. Sama czytam, słucham, szkolę się.
Jak to się dzieje, że nasze życie nie chce się tak od razu zmienić i często mamy wrażenie, że może to jednak nie jest prawda, że może to tylko mamienie nas i dawanie złudnej nadziei na lepsze jutro?
Myślę, że sedno tkwi w różnicy pomiędzy wiedzą o czymś, a prawdziwym zrozumieniem i praktykowaniem. To tak jak np. ze szkodliwością palenia. Każdy to wie, ale gdy lekarz w trakcie badania powie, że coś niepokojącego widać na prześwietleniu płuc, nagle ta wiedza jest zupełnie inna i może wystarczyć, żeby już nigdy nie sięgnąć po papierosa.

 

Gdy zastanawiam się, jaki był dla mnie najważniejszy moment, przychodzi mi do głowy jedno zdanie, które powiedziała mi kiedyś moja ukochana siostra. Ale od początku:
Jako nastolatka byłam bardzo zakompleksiona i nieśmiała. Pewnie jak większość z nas 🙂. Pozwalałam sobą kierować i manipulować. Miałam wszak z tego korzyści – nie musiałam podejmować ryzyka związanego z podejmowaniem decyzji.
Pewnego dnia, gdy już byłam dorosłą kobietą, mężatką i mamą, moja bliźniaczka Agata, w zwykłej rozmowie, zapytała mnie: Dośka, dlaczego Ty tak często mówisz o sobie źle?
Zatkało mnie. Jak to? Co ona gada? Ja nie mówię o sobie źle. No dobra, czasem przyznaję się do swoich słabości i niedoskonałości, ale przecież to normalne. Mimo to, te zdanie utkwiło mi w głowie. Zaczęłam zwracać uwagę na to co mówię, ale przede wszystkim na to, co myślę na swój temat. I szok! Prawie same negatywy. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy. Wtedy postanowiłam przeprowadzić eksperyment. Naprawdę, tak to sobie nazwałam.- Od tej pory będę korygować każdą taką myśl, będę sobie „produkować” same pozytywne treści na swój temat, a nawet głośno, dobrze będę mówić o sobie.
Myślałam, że to będzie bardzo trudne, ale było…. śmiesznie. Śmiałam się, gdy mówiłam do swojego odbicia w lustrze – jestem śliczna. Wydawało mi się, że mówię innym żarty, gdy mówiłam – umiem, dam radę, jestem świetna itp. Ale ponoć nasz mózg nie ma poczucia humoru. I chwała mu za to! Po pewnym czasie już mnie to tak nie śmieszyło, bo dowcip opowiedziany kilka razy przestaje być śmieszny. Nie śmieszyło, a zaczęło być normalne, naturalne. Zaczęło być prawdą o mnie. I wtedy (jak to w wielu rozwojowych książkach piszą), zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Nawet moja postawa, sposób chodzenia, mimika się zmieniły. Minęło już sporo lat od tego czasu. Każdy kto mnie zna mówi, że jestem radosna, przebojowa, asertywna i pewna siebie. Nie jestem jednak zarozumiała, bo ta cecha występuje tylko wtedy, gdy ktoś swoją niepewność przykrywa udawaną pewnością siebie. Ja nie mam potrzeby udawadniania nikomu, że jestem coś warta, bo ja to wiem i nie potrzebuję potwierdzenia z zewnątrz.
Moja Mama często mówi, że jestem zupełnie inną osobą niż ta zagubiona, niepewna Dorotka, którą tak pamięta i jest zachwycona moją wewnętrzną siłą. Ja też jestem! 🙂

 

Dlatego czytajcie, słuchajcie, uczcie się o tym co jest w życiu ważne, ale przede wszystkim obserwujcie własne myśli, oceny, przekonania, zahamowania i spróbujcie stworzyć nową narrację w głowie.
Gwarantuję Wam, że to jest możliwe. Nie stanie się w jeden dzień. Za to cała droga jest super fascynująca i przynosi masę radochy. Wystarczy trochę dystansu do siebie, żeby dobrze się bawić taką zmianą myślenia i mówienia o sobie.

Trzymam za Was kciuki!!!!!

 

Pozdrawiam cieplutko
Dosia-W-FLC

Dorota Wachowicz
Ponad 20 lat HR w Corpo, Coach, Mediator.
Kocha ludzi z ich wszystkimi zaletami i wadami.