Przeczytałam kiedyś, że stres to nic innego jak brak naszej zgody na to co się dzieje, lub co się wydarzyło.
Zastanówmy się nad tym.
W najdrobniejszych sprawach i tych przełomowych – życiowych, mamy wyobrażenie jak sprawy powinny przebiegać, żeby było dobrze. Jak tylko rzeczywistość jest inna, pojawia się stres.
Zastanówmy się nad tym.
W najdrobniejszych sprawach i tych przełomowych – życiowych, mamy wyobrażenie jak sprawy powinny przebiegać, żeby było dobrze. Jak tylko rzeczywistość jest inna, pojawia się stres.
Jak więc panować nad stresem?
Wystarczy nie „kłócić się” z rzeczywistością!
Jeśli coś się stało, lub właśnie się dzieje i to jest nie tak, jakbyśmy chcieli, warto pomyśleć sobie: „No dobrze, nie podoba mi się to, ale to się dzieje (stało). Nie ma sensu tego wypierać. Lepiej zastanowię się co teraz”.
Jeśli możemy jakoś zadziałać aby zmienić sytuację, skupmy się na tym. Jeśli nie mamy żadnej możliwości działania, nie pozostaje nam nic innego, niż przyjąć to co jest i zastanowić się jak sobie z tym radzić.
Czyli, to co wywołuje każdy stres jest w naszej głowie. Czyli, tylko w głowie możemy sobie to poukładać. Doskonale wiem, że łatwo się tak mówi, a przecież sama często się stresuję i wtedy pojawiają się myśli „to niemożliwe!”, „dlaczego właśnie mnie to spotyka?”, „tak nie powinno być”.
Kto z nas tak nie pomyślał? Tylko, że wtedy jest trudniej i kierujemy naszą energię na to niezgadzanie się, zamiast na planowanie co teraz zrobić.
Czasami, gdy coś mnie denerwuje, przypominam sobie tę prawdę. Wtedy to mi pomaga.
Zauważyłam jednak, że zdarzają się też sytuacje, gdy zupełnie świadomie zadręczam się tym wewnętrznym narzekaniem na niesprawiedliwość losu. Czerpię z tego jakąś dziwną satysfakcję. Nie wiem dlaczego ale tak się zdarza. Może to też mi jest potrzebne. Ważne, żeby trwało jak najkrócej.
Co jest zupełnie niesamowite, to fakt, że po czasie, często okazuje się, że te rzeczy, które ułożyły się inaczej, niż uznawałam, że powinny, przynoszą coś dobrego i cennego.
Przeczytałam też kiedyś coś takiego: „Gdybym miała kiedyś moje dzisiejsze doświadczenie, moje życie potoczyło by się inaczej”. I odpowiedź: „Gdyby Twoje życie potoczyłoby się inaczej, nie miałabyś tego doświadczenia, które masz dzisiaj”.
Jeśli coś się stało, lub właśnie się dzieje i to jest nie tak, jakbyśmy chcieli, warto pomyśleć sobie: „No dobrze, nie podoba mi się to, ale to się dzieje (stało). Nie ma sensu tego wypierać. Lepiej zastanowię się co teraz”.
Jeśli możemy jakoś zadziałać aby zmienić sytuację, skupmy się na tym. Jeśli nie mamy żadnej możliwości działania, nie pozostaje nam nic innego, niż przyjąć to co jest i zastanowić się jak sobie z tym radzić.
Czyli, to co wywołuje każdy stres jest w naszej głowie. Czyli, tylko w głowie możemy sobie to poukładać. Doskonale wiem, że łatwo się tak mówi, a przecież sama często się stresuję i wtedy pojawiają się myśli „to niemożliwe!”, „dlaczego właśnie mnie to spotyka?”, „tak nie powinno być”.
Kto z nas tak nie pomyślał? Tylko, że wtedy jest trudniej i kierujemy naszą energię na to niezgadzanie się, zamiast na planowanie co teraz zrobić.
Czasami, gdy coś mnie denerwuje, przypominam sobie tę prawdę. Wtedy to mi pomaga.
Zauważyłam jednak, że zdarzają się też sytuacje, gdy zupełnie świadomie zadręczam się tym wewnętrznym narzekaniem na niesprawiedliwość losu. Czerpię z tego jakąś dziwną satysfakcję. Nie wiem dlaczego ale tak się zdarza. Może to też mi jest potrzebne. Ważne, żeby trwało jak najkrócej.
Co jest zupełnie niesamowite, to fakt, że po czasie, często okazuje się, że te rzeczy, które ułożyły się inaczej, niż uznawałam, że powinny, przynoszą coś dobrego i cennego.
Przeczytałam też kiedyś coś takiego: „Gdybym miała kiedyś moje dzisiejsze doświadczenie, moje życie potoczyło by się inaczej”. I odpowiedź: „Gdyby Twoje życie potoczyłoby się inaczej, nie miałabyś tego doświadczenia, które masz dzisiaj”.
Właśnie dlatego, warto przyjmować trudne momenty, płynąć z życiem i bardziej je doświadczać, niż planować. Wtedy będziemy mieć możliwość nauczenia się wielu rozwiązań i zdobycia nowych, cennych doświadczeń.
Może szczęście i spokój wewnętrzny polegają na pogodzeniu się z rzeczywistością? A może po prostu w chwilach stresu, taka myśl może być wspierająca?
Może szczęście i spokój wewnętrzny polegają na pogodzeniu się z rzeczywistością? A może po prostu w chwilach stresu, taka myśl może być wspierająca?
Tego Wam i sobie życzę.
Pozdrawiam cieplutko

Dorota Wachowicz
Ponad 20 lat HR w Corpo, Coach, Mediator.
Kocha ludzi z ich wszystkimi zaletami i wadami.