Dobroczynność to właśnie czynienie dobra. Brzmi trochę patetycznie, ale to tak praktyczne i tak potrzebne i tak naturalne, że warto chyba parę słów o tym napisać.
Zwykle podaję własne przykłady działań i skutków jakie czuję na sobie, bo to wiem na pewno!
Zwykle podaję własne przykłady działań i skutków jakie czuję na sobie, bo to wiem na pewno!
Od 7 lat jestem wolontariuszką w hospicjum. Często słyszę, że to takie szlachetne i tak się poświęcam. A ja to widzę zupełnie inaczej.
W tym zaganianym, konsumpcyjnym świecie, gdzie ludzie tak rzadko prawdziwie są ze sobą i prowadzą naprawdę ważne rozmowy, to właśnie hospicjum jest tym moim azylem zatrzymania się przy drugim człowieku i szczerości.
Poznałam tam wiele osób, które zachwyciły mnie całkowicie i usłyszałam masę niezwykłych historii. Poczułam się prawdziwie potrzebna. Tam trzymanie kogoś za rękę wywołuje łzy wzruszenia, a miłe słowa i uśmiech są przyjmowane ze szczerą wdzięcznością i radością.
Podziwiam ludzi i organizacje podejmujące te odpowiedzialne zadania systemowej pomocy.
Z ogromną przyjemnością wpłacam co miesiąc pieniądze na fundację (nic prostszego – zlecenie stałe na kwotę, na którą mogę sobie akurat pozwolić). Oczywiście swoje 1,5% z podatku też przekazuję fundacji. Dla mnie to oznacza tylko wpisanie numeru odpowiedniego konta w rozliczeniu, a dla kogoś, to jest prawdziwa pomoc.
Czy czuję się przez to lepsza? Nie.
Czuję, że robię coś zupełnie naturalnego i potrzebnego także mnie. Bo tak już jest, że dawanie z reguły daje taką samą radość obdarowanemu, jak i darczyńcy. A często darczyńcy nawet większą.
Zwłaszcza wtedy, gdy nie oczekuje się niczego w zamian. Mi daje to poczucie spokoju. A Tobie?
W tym zaganianym, konsumpcyjnym świecie, gdzie ludzie tak rzadko prawdziwie są ze sobą i prowadzą naprawdę ważne rozmowy, to właśnie hospicjum jest tym moim azylem zatrzymania się przy drugim człowieku i szczerości.
Poznałam tam wiele osób, które zachwyciły mnie całkowicie i usłyszałam masę niezwykłych historii. Poczułam się prawdziwie potrzebna. Tam trzymanie kogoś za rękę wywołuje łzy wzruszenia, a miłe słowa i uśmiech są przyjmowane ze szczerą wdzięcznością i radością.
Podziwiam ludzi i organizacje podejmujące te odpowiedzialne zadania systemowej pomocy.
Z ogromną przyjemnością wpłacam co miesiąc pieniądze na fundację (nic prostszego – zlecenie stałe na kwotę, na którą mogę sobie akurat pozwolić). Oczywiście swoje 1,5% z podatku też przekazuję fundacji. Dla mnie to oznacza tylko wpisanie numeru odpowiedniego konta w rozliczeniu, a dla kogoś, to jest prawdziwa pomoc.
Czy czuję się przez to lepsza? Nie.
Czuję, że robię coś zupełnie naturalnego i potrzebnego także mnie. Bo tak już jest, że dawanie z reguły daje taką samą radość obdarowanemu, jak i darczyńcy. A często darczyńcy nawet większą.
Zwłaszcza wtedy, gdy nie oczekuje się niczego w zamian. Mi daje to poczucie spokoju. A Tobie?
Czasami aż czuję się skrępowana, gdy w towarzystwie rozmawia się o niemiłych ekspedientach, lekarzach, kelnerach itd. Ja mam wrażenie, że spotykam tylko miłych. Ale może ja nie zwracam uwagi i nie zapamiętuję innych? Albo może to, że zawsze uśmiecham się pierwsza i grzecznie o coś pytam czy proszę, sprawia, że ich podejście do mnie jest inne? Nasze przekonania naprawdę wpływają na nasze doświadczenia. Jakbyśmy podświadomie wyszukiwali potwierdzenia naszego nastroju i naszego zdania o świecie. I zawsze znajdujemy. Ale od nas zależy, czy znajdziemy dowody na to, że życie jest ciężkie, ludzie są źli i okrutni, a niebezpieczeństwo czai się za rogiem, czy też, że wokół jest dużo piękna, dobra, życzliwości i miłości.
Życzę Wam z całego serca odnajdywania tych wspaniałych rzeczy wokół. One tam są!
Pozdrawiam cieplutko

Dorota Wachowicz
Ponad 20 lat HR w Corpo, Coach, Mediator.
Kocha ludzi z ich wszystkimi zaletami i wadami.