Ułatwienia dostępu

  • Z Twoim 1,5% dodamy Życia naszym dniom!
  • Twój 1,5% podatku może sprawić, że ktoś na nowo uwierzy w siebie i zacznie spełniać swoje marzenia
  • Wystarczy, że w swoim rozliczeniu wpiszesz nasz KRS 0000903011
  • Kliknij, aby rozliczyć z nami PIT!
Get In Touch
541 Melville Ave, Palo Alto, CA 94301,
[email protected]
Ph: +1.831.705.5448
Work Inquiries
[email protected]
Ph: +1.831.306.6725
Powrót

Dystans do siebie

Gdybym miała nazwać to, co najbardziej różni mnie dojrzałą, ode mnie sprzed lat, zdecydowanie jest to większy dystans do siebie.
Gdy myślę sobie, jak łatwo było mnie kiedyś obrazić i sprawić, żebym była zraniona cudzą opinią, to wywołuje to obecnie uśmiech mojej na twarzy. Czym ja się tak przejmowałam? Dlaczego uważałam, że muszę być doskonała? I przede wszystkim – dlaczego tak serio to wszystko traktowałam?
Myślę, że wynikało to z tego, że jeszcze nie wiedziałam kim naprawdę jestem. Opierałam się na sygnałach z zewnątrz na swój temat. Z przerażeniem wyobrażałam sobie, że ktoś może myśleć coś złego o mnie. Czy teraz mam dystans do siebie? Oczywiście nie zawsze. Ale różnica jest ogromna.
Dwie rzeczy bardzo pomagają w tym, żeby mniej przejmować się opiniami innych i patrzeć na siebie z większym dystansem. Pierwsza to zrozumienie, że każdy człowiek popełnia błędy, robi głupie rzeczy, a opinie innych nie są jakąś obiektywną, bezsprzeczną prawdą. Drugą rzeczą jest poczucie humoru i umiejętność śmiania się z siebie. To jest chyba nawet ważniejsze.

 

Pamiętam jak przed laty, dzień przed rozpoczęciem nowej pracy, byłam bardzo zdenerwowana i aby się zrelaksować, poszłam do kina na film „Dziennik Bridget Jones”. Ależ mi to pomogło!
Ta nieporadna dziewczyna, która robiła gafę za gafą, była taka urocza 😀. I jakaś taka bardziej naturalna, niż doskonała Natasza, z którą się wciąż porównywała. Uznałam wtedy, że z cała pewnością sobie poradzę, a jak się skompromituję, to się z tego pośmieję. Oczywiście wszystko poszło dobrze i pracowałam w tej firmie 21 lat.
Było pełno sytuacji, w których się wstydziłam, ganiłam siebie i wściekałam się, że nie zrobiłam czegoś lepiej. Któż z nas tego nie przeżył?
A może jednak warto spojrzeć na siebie czasami z uśmiechem? Łatwiej udaje się to po czasie.

 

Fantastycznym nauczycielem dla mnie jest też mój syn, który potrafi w niezwykły sposób, z ogromnym poczuciem humoru, sprowadzić mnie czasem na ziemię, wyśmiewając moje spiny, w taki sposób, że oboje zaśmiewamy się z nich do łez.
Bo to kochani jest naprawdę często śmieszne, jakimi głupotami potrafimy się czasami zadręczać i biczować sami siebie. Zupełnie bez poczucia humoru i bez szerszej perspektywy.

 

Na koniec, pamiętam pewne ćwiczenie terapeutyczne – wyjść na spacer z przywiązanym na smyczy bananem i wołać do niego, jak do pieska.
Wyobraźcie to sobie. Macie wtedy gwarancję, że wszyscy przechodnie wezmą Was za wariata. A Waszym zadaniem byłoby sobie z tym poradzić i zobaczyć, że to nie ma wpływu na to kim jesteście i jak wygląda Wasze życie.

 

Pytam siebie czasem, czy jestem gotowa na taki spacer? Jeszcze nie, ale może kiedyś to się zmieni. A jeśli zobaczycie kobietę z bananem na smyczy, to prawdopodobnie będę ja – uśmiechnięta od ucha do ucha! I kto wie? Może Wy też będziecie wtedy z uśmiechem robić coś zwariowanego?

 

Takiego spotkania nam życzę.

 

Pozdrawiam cieplutko
Dosia-W-FLC

Dorota Wachowicz
Ponad 20 lat HR w Corpo, Coach, Mediator.
Kocha ludzi z ich wszystkimi zaletami i wadami.