Leży na półce w szafie, na wysokości oczu, ale i tak patrzę na nią rzadko. Maskotka z dzieciństwa – kiedyś noszona wszędzie, dziś trochę sprana, trochę za mała na dorosłe życie, choć wciąż nie do ruszenia. Plusz ma kolor, którego nie ma w żadnym sklepie. To kolor lat, które spędziła obok mnie.
Kiedyś spał ze mną codziennie. Wystarczył jego mały róg pod brodą, żebym czuła się bezpieczniej. Wtedy wierzyłam, że pluszak potrafi zatrzymać nocne strachy. Dzieci mają w sobie niezwykłą pewność, że coś małego i miękkiego może być większe od lęku.
Potem odrosłam od niego. Najpierw zniknęła z łóżka, później z pokoju, a na koniec z codzienności. Przeprowadziła się do szafy, jakby miała tam przeczekać, aż będę gotowa na dorosłość.
Najgorszy czas pamiętam wyraźnie. Choroba weszła w życie bez pukania. Nikt mnie wtedy nie przygotował na to, jak dziwnie sprawdza się siłę człowieka – nie czynami, tylko tym, czy potrafi się rano podnieść. Miś Stefan wrócił z szafy sam z siebie. Położyłam go przy łóżku. I został. Nie „na pocieszenie”. Po prostu była.
Czasem budziłam się w nocy i dotykałam jego łapki, jakby to był najnormalniejszą rzeczą na świecie.
A może naprawdę był.
Do dziś, kiedy jest mi bardzo źle, biorę go w ramiona. Mocno. Tak mocno, że aż czuję, jak się we mnie coś uspokaja. Nie pomaga w sensie dorosłym, „rozwiązywaniem problemów”. Pomaga inaczej – przez samo trwanie. Przez to, że zna mnie najdłużej.
Stefan nic nie mówi. Nie musi. Jego milczenie ma w sobie więcej pamięci niż ja sama.
Może właśnie dlatego nie potrafię go oddać. Kto chciałby cudzy strach zaszyty w brzuchu pluszaka?
Czasem patrzę na niego i zastanawiam się, jak to możliwe, że coś tak małego potrafiło unieść tyle nocy, tyle chorób, tyle dorosłych ciszy. I dlaczego ciągle wraca w momentach, kiedy najbardziej się rozsypuję.
A może to nie on wraca. Może to ja wracam do miejsca, gdzie jeszcze można było przytulić plusz i wierzyć, że świat choć na chwilę przestanie drżeć…?

AgaPu
Pasjonatka natury i filozofii. Łączy profesjonalizm
z zaangażowaniem i unikalnym podejściem.