Ułatwienia dostępu

  • Z Twoim 1,5% dodamy Życia naszym dniom!
  • Twój 1,5% podatku może sprawić, że ktoś na nowo uwierzy w siebie i zacznie spełniać swoje marzenia
  • Wystarczy, że w swoim rozliczeniu wpiszesz nasz KRS 0000903011
  • Kliknij, aby rozliczyć z nami PIT!
Get In Touch
541 Melville Ave, Palo Alto, CA 94301,
[email protected]
Ph: +1.831.705.5448
Work Inquiries
[email protected]
Ph: +1.831.306.6725
Powrót

Ograniczenia cywilizacyjno-kulturowe

Oglądałam niedawno bardzo ciekawe wystąpienie na TED-ex.
Siedzi mi w głowie.
Dotyczyło różnicy w traktowaniu pewnych anomalii psychicznych, pomiędzy naszą rozwiniętą cywilizacyjnie kulturą, a plemionami w Azji, Afryce, czy w Ameryce Południowej.
Człowiek, który o tym opowiadał, zajmował się badaniem szamanów w różnych plemionach na świecie. Wszędzie pojawiał się podobny wzór dotyczący tego, jak wybierany jest czarownik lub szaman.

Młody człowiek (czasem dziecko), wykazuje pewne dziwne, inne postrzeganie świata i rozumie inaczej rzeczywistość. Wtedy starszy szaman, lub ktoś mądry ze starszyzny, obejmuje nad nim pieczę i prowadzi go głębiej w te inne, tajemne rejony. Traktuje się taką osobę, jako wybrańca, naturalnego czarownika lub szamana. Rozwija się jego wyjątkowe dary i szanuje się jego odmienność.
A co dzieje się w krajach rozwiniętych? Wysyła się taką osobę do psychiatry, faszeruje się lekami, a społeczeństwo stygmatyzuje taką osobę, jako wariata. Jest społecznie nieprzydatny, jest jakimś błędem biologicznym i lepiej go izolować. A może w takiej osobie kryje się niebywały potencjał? Może rozumie coś, czego my nie rozumiemy?

 

Zastanawiałam się ile jeszcze tracimy w tym naszym poczuciu wszechwiedzy i kulcie racjonalności? Kto za kilka lat będzie umiał przewidzieć zmianę pogody po zachowaniu zwierząt? Kto będzie umiał wykorzystać lecznicze działanie ziół? Kto będzie rozumiał znaczenie snów? Nasze prababcie często to umiały, a ich prababcie pewnie jeszcze lepiej czuły i rozumiały naturę.
Moja Babcia kiedyś wstała rano i czekała na listonosza, bo wiedziała, że listonosz przyniesie telegram od brata. Przyniósł. Innym razem przyjechała do nas na dwa tygodnie, ale już trzeciego dnia spakowała się i pojechała do swojej córki na drugi koniec Polski, bo wiedziała, że ta jej potrzebuje. Zawsze jej przeczucia lub sny się spełniały. Skąd ona to wiedziała? Dla niej to było zupełnie oczywiste i uśmiechała się tylko, gdy ją o to pytałam.

 

Ile tracimy zdając się tylko na wiedzę przekazaną nam z książek, z aplikacji i wyliczeń naukowych? Jakie naturalne umiejętności i dary straciliśmy bezpowrotnie? Nie twierdzę oczywiście, że nie należy ufać badaniom naukowym. Zachwycam się też wieloma możliwościami nowych technologii. Zastanawia mnie tylko co pomijamy i co przestajemy umieć dostrzegać? Czy jest jeszcze szansa aby to odzyskać? I korzystać ze wszystkich dostępnych źródeł? Przeziębienie leczyć samemu, a ze złamaną nogą iść do chirurga?

 

 

Pozdrawiam cieplutko
Dosia-W-FLC

Dorota Wachowicz
Ponad 20 lat HR w Corpo, Coach, Mediator.
Kocha ludzi z ich wszystkimi zaletami i wadami.