Pod tym stwierdzeniem, każdy z nas dostrzeże coś innego.
Jeśli pozwolimy sobie na chwilę refleksji będziemy mogli przyznać, że są momenty w których całkiem o sobie zapominamy. Niby kosmetyczka, fryzjer, spotkania z przyjaciółmi, niby praca którą lubimy, ale zapominamy w tym wszystkim o swoich prawdziwych potrzebach.
Mamy w sobie pragnienia, które zrealizowane pozwalają nam czuć zadowolenie, zaspokojenie, motywację do działania, a jednocześnie wzmacniają poczucie wpływu na własne życie. Różnimy się między sobą pod względem potrzeb: jedni będą „ładować baterie” przy bliskich, najlepiej w przyjemnym otoczeniu, inni w samotności mogąc się wyciszyć; jeszcze inni podejmując sporty ekstremalne, działania które wyzwalają w nich silne emocje; kolejni wyrażając siebie i swoje zdanie w sposób bardzo widoczny, najlepiej bawiąc się radośnie; a są też tacy, którzy zrealizują się w relacjach z grupą w której zostaną docenieni, a ich zdanie będzie miało realny wpływ na otoczenie.
Wszystkie te potrzeby (oraz wiele innych), które nie zostaną przez nas dostrzeżone, dopuszczone do głosu – małymi krokami zaczną prowadzić do frustracji, niechęcenia, do negatywnych emocji (często przelanych na bliskich) czy też do izolacji.
Ważne jest, by na co dzień te potrzeby dostrzegać i je realizować, by przez napięcie wywołane brakiem ich realizacji, nie stały się zbyt dokuczliwe dla nas i dla naszego otoczenia.
Bo im dłużej coś odraczamy, odsuwamy siebie „na potem”, tym większe ryzyko, że z naszej „małej potrzeby” codziennego piętnastominutowego wyciszenia, zrodzi się wielka potrzeba ucieczki na dłużej, której otoczenie nie zrozumie.
Zastanówmy się przez chwilę – jakie mam potrzeby i jak mogę o nie dbać na co dzień, by nie urosły do rozmiarów, których wcześniej się nie spodziewałam.

Ewelina Przyczyna
Psycholog o specjalności psychoterapia
i psychologia zdrowia. Trener, szkoleniowiec.
Absolwentka Szkoły Onkowolontariatu.