Uwielbiam rozmawiać z ludźmi.
Nie zawsze tak było.
Jako nastolatka, byłam nieśmiała i traktowałam to jak jakiś egzamin sprawdzający, czy jestem dość inteligentna i oczytana. Albo czy umiem zaimponować innym. Wydawało mi się, że sztuka rozmowy polega na mówieniu. A to zupełnie nie tak. Jest dokładnie odwrotnie. Prawdziwa rozmowa polega głównie na słuchaniu. Pozwala dowiedzieć się czegoś o drugiej osobie. Oczywiście dzielimy się też własnymi przemyśleniami czy doświadczeniem, aby druga osoba mogła dowiedzieć się czegoś o nas. Wartościowa rozmowa nie jest przemówieniem, nie jest agitacją i napewno nie jest pojedynkiem. Bo nawet debata powinna zakładać, że druga strona będzie miała możliwość przekonać mnie do swoich racji, bo uważnie i z szacunkiem wsłuchuję się w argumenty.
Nie zawsze tak było.
Jako nastolatka, byłam nieśmiała i traktowałam to jak jakiś egzamin sprawdzający, czy jestem dość inteligentna i oczytana. Albo czy umiem zaimponować innym. Wydawało mi się, że sztuka rozmowy polega na mówieniu. A to zupełnie nie tak. Jest dokładnie odwrotnie. Prawdziwa rozmowa polega głównie na słuchaniu. Pozwala dowiedzieć się czegoś o drugiej osobie. Oczywiście dzielimy się też własnymi przemyśleniami czy doświadczeniem, aby druga osoba mogła dowiedzieć się czegoś o nas. Wartościowa rozmowa nie jest przemówieniem, nie jest agitacją i napewno nie jest pojedynkiem. Bo nawet debata powinna zakładać, że druga strona będzie miała możliwość przekonać mnie do swoich racji, bo uważnie i z szacunkiem wsłuchuję się w argumenty.
Teraz już to wiem i dlatego nie mam żadnych problemów, żeby rozmawiać z dowolnie poznanym człowiekiem. Wiele się nauczyłam z biegiem lat od innych. Wiele też dowiedziałam się o sobie, obserwując swoje reakcje. Ze smutkiem obserwuję, że wiele osób nie dba o jakość rozmowy. Często się przechwalają, dyskredytują drugą stronę, lub nie słuchają.
Próbowaliście wysłuchać uważnie wypowiedzi kogoś, z kim całkowicie się nie zgadzacie? To nie jest łatwe. Jeszcze trudniejsze jest dopytanie o szczegóły, bez wrzucania kontrargumentów i przerywania rozmówcy. Zdarza mi się na tym złapać. Albo wzdycham lub inaczej okazuję zniecierpliwienie. Ale wyłapuję te swoje reakcje i dosyć często pozwala mi to wyhamować. Mam też świadomość, że czasami się wymądrzam. To takie kuszące… 😉
Najwięcej o sztuce rozmowy dowiedziałam się rozmawiając z pacjentami hospicjum. Cały pęd świata zatrzymuje się na czas takiej rozmowy. Patrzymy sobie w oczy i cała jestem słuchaniem. I zupełnie nie mają znaczenia moje poglądy, moja wiedza, moje sukcesy. Ani bieżące wydarzenia z czołówek mediów. Ani konflikty spolaryzowanych grup społecznych. I w ogóle nie muszę mieć racji. Właśnie pisząc to, zdałam sobie sprawę, że największą sztuką rozmowy jest to, że ja wtedy „znikam”. I nawet jak opowiadam o sobie, to po to, żeby zaspokoić ciekawość rozmówcy, albo go rozbawić. I znów nie o mnie chodzi. A jednocześnie tak wiele wynoszę z takiej rozmowy.
I bardzo prawdziwe jest powiedzenie: „Kiedy mówisz, powtarzasz tylko to, co już wiesz. Kiedy słuchasz, możesz nauczyć się czegoś nowego’.
Wydaje mi się, że wspaniale może pomóc poczuć to o czym piszę, rozmowa z dzieckiem lub osobą dużo starszą od nas. Taka prawdziwa, pogłębiona rozmowa. Bardzo Was do tego zachęcam. Bo też zarówno dzieci, jak i osoby starsze, czują często ogromną potrzebę bycia wysłuchanym. I my możemy im to dać, a przy okazji wzbogacić się o niezwykle rozwijające doświadczenie.
Pozdrawiam cieplutko

