Ułatwienia dostępu

Powrót

Cisza. Luksus, czy trudność ?

Dzisiaj temat, który już od jakiegoś czasu za mną chodzi. Bo cisza jest tym czego bardzo potrzebuję, a jednocześnie jest dla mnie zaskakująco trudna. A jak Wy macie?
Jak pracowałam w korporacji po kilkanaście godzin na dobę, prawie bez przerw w weekend, bo ciągle coś nadganiałam albo planowałam, marzyłam o tym, by móc choć jeden dzień spędzić w totalnej ciszy. Bez maili, telefonów, rodziny, znajomych i żeby schować się przed światem.
A potem zmieniłam sposób na życie i teraz mam naprawdę sporo czasu dla siebie. Ponieważ mieszkam sama, mam też masę możliwości przebywania w ciszy. I tu zaskakuje mnie to, jak często próbuję zapełnić ciszę. Głównie audiobookami (jestem nałogową słuchaczką 😉) lub podcastami. Zwłaszcza, gdy jestem sama w mieszkaniu.
Na łonie natury jest inaczej. Cieszę się ciszą i wnikliwie obserwuję otoczenie. To wspaniałe zajęcie. Kocham też leżeć na trawie i obserwować chmury, co bywa symbolem leniuchowania i kojarzy mi się bardzo z dzieciństwem.
Ale dlaczego nie bardzo wychodzi mi spędzenie w mieszkaniu całego dnia w ciszy? Zastanawiam się, z czego to wynika. Czy to jakiś lęk przed byciem ze sobą w samotności?  A może jednak przez lata przebywania w nadmiarze bodźców, przywykłam na tyle, że ten luksus ciszy trochę mnie przeraża? Oczywiście porównując te dwa etapy mego życia, z całą pewnością znacznie bardziej otaczam się teraz ciszą i nie jestem tak przebodźcowana.
Zastanów się, czy potrafisz sobie wyobrazić siebie w takim całkowitym odosobnieniu, które bywa organizowane, gdzie przez 10 dni głównie się medytuje w ciszy. Bez telefonu, bez książek i bez żadnych dodatkowych bodźców i specjalnych zajęć. Słyszałam, że dla wielu jest to przełomowe przeżycie. Część osób jednak nie jest w stanie tego przetwać i rezygnują wcześniej.
Warto jednak zapewniać sobie choćby małe chwile odosobnienia w ciągu nawet mocno zajętego dnia. Może to być kąpiel w wannie pełnej piany, z nutką olejku zapachowego. Może to być spacer bez słuchawek na uszach. Specjalny czas w ciemności przed zaśnięciem lub czas spędzony w jakimś pustym pokoju, gdzie nikt nam nie zakłóci spokoju.
Bo korzyści są ogromne. I tak sobie myślę, że jak we wszystkim, przydaje się praktykowanie. I stopniowe zwiększanie dawki. I delektowanie się spokojem wynikającym z ciszy. I przede wszystkim pozwolenie sobie na to.
Bo zapewniam Was, że to nie jest marnowanie czasu. To jest dbanie o siebie. To jest zmniejszanie poziomu stresu, to jest poprawianie koncentracji i wspieranie kreatywności. Bo takie chwile ciszy dają czas na refleksję i pobycie ze sobą.
I nawet jeśli nie zawsze się udaje, to próbujmy, bo warto.
Pozdrawiam cieplutko
Dosia-W-FLC

Dorota Wachowicz
Ponad 20 lat HR w Corpo, Coach, Mediator.
Kocha ludzi z ich wszystkimi zaletami i wadami.

Share