Tyle możliwości do wyboru:
wycieczki w Polsce, podróż w nieznane, campery, smoothie, sushi, burgery, zdrowa żywność, bieganie, Seszele, joga, kursy językowe, taniec, ubrania na miarę, obcowanie z naturą, diety na zamówienie, masaż twarzy, ucieczka w samotność, dobre wino, Instagram, muzyka, kultura, książki, spotkania, imprezy tematyczne, zioła, jachty, guacamole, bycie slow, bycie eco, Azja…
Brzmi nieźle, ale także brzmi jak chaos.
Co wybrać? Z czego zrezygnować? Ile jestem w stanie pomieścić w jednym dniu? Co zyskam, a co stracę? Dlaczego muszę wciąż wybierać?
Z rozwojem świata przychodzą stale nowe możliwości. Już kupno jogurtu w sklepie nie jest wcale takie proste. Mamy przecież na półce sklepowej szeroki wybór produktów. Czy jest to tylko budowanie w nas poczucia wpływu na to czym się żywimy? Gdyby spojrzeć na to nieco inaczej, można by dostrzec: wydłużony czas w sklepie, nadmierny wpływ bodźców z otoczenia na pobudzenie układu nerwowego, chaos informacyjny typu: „co jest w końcu dla mnie najlepsze? co zdrowsze?”, nierzadko też stratę pieniędzy.
Cały czas dokonujemy wyborów – i tak już pozostanie. Ale czy w życiu musimy i zdążymy doświadczyć naprawdę wszystkiego.
Niejednokrotnie nasz wybór między jednym produktem a drugim, jednym i drugim wydarzeniem, formą spędzonego czasu wywołuje w nas niepokój, poczucie straty (zdrowy odruch) i trudności z cieszenia się tym co wybraliśmy. Uzmysłowienie sobie, że nie wszystkiego musimy w życiu zasmakować, zobaczyć, usłyszeć i poznać – może w rezultacie przynieść nam dużą ulgę. Bo przecież samo wykonywanie zadań dla odnotowania tego jak dużo ich zrobiliśmy, nie jest dla większości z nas celem samym w sobie.
Dlatego czas się zatrzymać, dostrzec wartość w tym co wybrałam/wybrałem, ucieszyć tym co mam i tym co zyskałam/zyskałem, wybierając tę opcję a nie inną. Na wszystko co promowane jako konieczny rozwój, zwyczajnie może brakować czasu, pieniędzy, zdrowia czy siły. I to jest normalne. Trzeba to przyjąć.
Wyolbrzymione poczucie własne o nadmiernej sile, czy wpływie na rzeczy od nas niezależne, na pewno nie pomoże nam zdrowiej żyć, czy zwolnić tempo. Rozwój pasji, której poświęcimy więcej uwagi i energii nierzadko przyniesie więcej wymiernych korzyści niż doświadczanie czegoś „po łebkach”.
Różnimy się od siebie pod wieloma aspektami, ale pogłębianie samoświadomości i odpowiedź na pytania o własne potrzeby i wartości może nadać nam rytm, adekwatny do nas, zgodny z tym czego sami pragniemy, a nie tym co narzuca nam otoczenie.
Żeby móc zreflektować potrzebny jest nam moment zatrzymania, wyciszenia i chwili dla siebie.
Co odkryjemy?
Zdarza się, że w momencie trudnego wyboru i mnogości możliwości, to właśnie nasze wartości pozwalają nam wybrać to, czego rzeczywiście pragniemy. Mało tego, na różnych etapach naszego życia te cele będą się zmieniać i nas zaskakiwać, pod warunkiem, że znajdziemy dla siebie samych przestrzeń, a temu co zbędne, nauczymy się odpowiadać „nie” i akceptować w wolności nasz wybór.

Ewelina Przyczyna
Psycholog o specjalności psychoterapia
i psychologia zdrowia. Trener, szkoleniowiec.
Absolwentka Szkoły Onkowolontariatu.