Zastanawiam się czasami, na ile podlegam manipulacjom w codziennym życiu. Obawiam się, że bardzo często.
Jak prawie każdy z nas, uważam się za osobę myślącą racjonalnie i w oparciu, o możliwie obiektywne fakty. Zdaję sobie również sprawę, że większość decyzji podejmuję w oparciu o emocje. Czy mi się to podoba, czy nie.
Dlatego tak trudno zdobyć się na krytyczne myślenie.
Jak prawie każdy z nas, uważam się za osobę myślącą racjonalnie i w oparciu, o możliwie obiektywne fakty. Zdaję sobie również sprawę, że większość decyzji podejmuję w oparciu o emocje. Czy mi się to podoba, czy nie.
Dlatego tak trudno zdobyć się na krytyczne myślenie.
Jak prawie każdy z nas, uważam się za osobę myślącą racjonalnie i w oparciu, o możliwie obiektywne fakty. Zdaję sobie również sprawę, że większość decyzji podejmuję w oparciu o emocje. Czy mi się to podoba, czy nie.
Dlatego tak trudno zdobyć się na krytyczne myślenie.
Istnieje takie pojęcie, jak postracjonalizacja. Polega to na tym, że decydując się na coś, lub popierając jakąś ideę, gdy fakty przemawiają za tym, że nie mieliśmy racji, wymyślamy racjonalne (naszym zdaniem) argumenty, potwierdzające, że jednak nasza decyzja była słuszna. Jest to pułapka, która może powodować, że stajemy się głusi na inne argumenty. Na tym bazuje cały marketing, idee populistyczne, sekty wyznaniowe, polityka. W skrajnych sytuacjach prowadzi do fanatyzmu. Jak sobie z tym poradzić? Niestety nie ma możliwości aby wykluczyć to całkowicie, ale można minimalizować.
Dlatego tak trudno zdobyć się na krytyczne myślenie.
Istnieje takie pojęcie, jak postracjonalizacja. Polega to na tym, że decydując się na coś, lub popierając jakąś ideę, gdy fakty przemawiają za tym, że nie mieliśmy racji, wymyślamy racjonalne (naszym zdaniem) argumenty, potwierdzające, że jednak nasza decyzja była słuszna. Jest to pułapka, która może powodować, że stajemy się głusi na inne argumenty. Na tym bazuje cały marketing, idee populistyczne, sekty wyznaniowe, polityka. W skrajnych sytuacjach prowadzi do fanatyzmu. Jak sobie z tym poradzić? Niestety nie ma możliwości aby wykluczyć to całkowicie, ale można minimalizować.
Mój sposób na to jest taki.
*W dyskusjach z osobami, z którymi się nie zgadzam, zadaję sobie pytanie: a co jeśli ona/on ma rację a nie ja?
*Staram się spokojnie zrozumieć argumenty drugiej strony.
*Przed podjęciem jakiejś ważnej decyzji, sprawdzam opinie innych i wsłuchuję się w nie. Nie oznacza to oczywiście ślepej wiary w ich argumenty, ale biorę je pod uwagę. To daje trochę dystansu.
*Na co dzień również, o ile to możliwe, staram się „przespać” z decyzją, żeby nie działać pod wpływem chwilowej emocji.
*W dyskusjach z osobami, z którymi się nie zgadzam, zadaję sobie pytanie: a co jeśli ona/on ma rację a nie ja?
*Staram się spokojnie zrozumieć argumenty drugiej strony.
*Przed podjęciem jakiejś ważnej decyzji, sprawdzam opinie innych i wsłuchuję się w nie. Nie oznacza to oczywiście ślepej wiary w ich argumenty, ale biorę je pod uwagę. To daje trochę dystansu.
*Na co dzień również, o ile to możliwe, staram się „przespać” z decyzją, żeby nie działać pod wpływem chwilowej emocji.
Dlaczego to jest takie ważne?
Współcześnie w wielu dziedzinach obserwujemy coraz mocniejszą polaryzację. Ogromnie przyczynia się do tego Internet i algorytmy segregujące dla nas takie wiadomości, jakie chcemy czytać i oglądać. To powoduje, że odbiorca coraz mocniej może identyfikować się z najdziwniejszymi nawet ideami i poglądami. Czuje, że przynależy do większej grupy myślących tak samo i upewnia go to w poczuciu racji. A może warto namieszać trochę algorytmom i sprawdzać bardzo różne punkty widzenia i opinie?
Według mnie warto też uczyć dzieci sztuki krytycznego myślenia i poruszania się w świecie zdominowanym przez skrajnie różne informacje.
Współcześnie w wielu dziedzinach obserwujemy coraz mocniejszą polaryzację. Ogromnie przyczynia się do tego Internet i algorytmy segregujące dla nas takie wiadomości, jakie chcemy czytać i oglądać. To powoduje, że odbiorca coraz mocniej może identyfikować się z najdziwniejszymi nawet ideami i poglądami. Czuje, że przynależy do większej grupy myślących tak samo i upewnia go to w poczuciu racji. A może warto namieszać trochę algorytmom i sprawdzać bardzo różne punkty widzenia i opinie?
Według mnie warto też uczyć dzieci sztuki krytycznego myślenia i poruszania się w świecie zdominowanym przez skrajnie różne informacje.
Pozdrawiam cieplutko

Dorota Wachowicz
Ponad 20 lat HR w Corpo, Coach, Mediator.
Kocha ludzi z ich wszystkimi zaletami i wadami.