Ułatwienia dostępu

  • Z Twoim 1,5% dodamy Życia naszym dniom!
  • Twój 1,5% podatku może sprawić, że ktoś na nowo uwierzy w siebie i zacznie spełniać swoje marzenia
  • Wystarczy, że w swoim rozliczeniu wpiszesz nasz KRS 0000903011
  • Kliknij, aby rozliczyć z nami PIT!
Get In Touch
541 Melville Ave, Palo Alto, CA 94301,
[email protected]
Ph: +1.831.705.5448
Work Inquiries
[email protected]
Ph: +1.831.306.6725
Powrót

Wybaczanie

Choć może to brzmi dziwnie jako rozwinięcie powyższego tematu, chciałabym znów nawiązać do zadbania o siebie. Właśnie dzięki wybaczaniu. Wybaczeniu innym i wybaczeniu sobie.
Wiele lat temu oglądałam wywiad z Eleni (piosenkarką). Spotkała ją niewyobrażalna tragedia.
Jej jedyna córka spotykała się z młodym chłopakiem. Eleni bardzo go lubiła i kibicowała tej parze. Pewnego dnia, po kłótni zakochanych, chłopak zabił swoją młodziutką i piękną dziewczynę. Świat Eleni zawalił się kompletnie. Bardzo długo nie mogła wyjść z mroku i rozpaczy. W końcu zrozumiała, że nie poradzi sobie, jeśli nie wybaczy temu chłopakowi. Szczerze i głęboko. Zrobiła to, żeby uratować siebie, bo czuła jak zjada ją wewnętrznie ta nienawiść i żal do zabójcy. Kompletnie nie mogłam tego zrozumieć. Ale w końcu pojęłam. Na szczęście miałam i mam do wybaczenia rzeczy nieporównywalnie mniejsze. Jak żywisz urazę do kogoś i rozpamiętujesz winy, które Ci wyrządzono, ta osoba często nawet o tym nie wie. A Ty za każdym razem karmisz się tymi złymi wspomnieniami, rozpamiętujesz dramatyczne chwile i rozdrapujesz rany. To szkodzi tylko Tobie.

 

Chcę, aby to jasno wybrzmiało: wybaczenie komuś, nie oznacza, że uznajemy, że nic złego się nie stało, i że ta osoba jest bez skazy. Oznacza to, że ja nie będę już się tym biczować. Wybaczam i zostawiam to. Jak zwykle, łatwiej powiedzieć niż zrobić. Bo przecież wiele osób ma na przykład, złe doświadczenia z dzieciństwa, czasem traumatyczne. Ale mija czas. Dziecko dorasta i albo może pielęgnować wszystkie urazy (często naprawdę duże), albo zrozumieć, że rodzic był być może słabym człowiekiem, a przede wszystkim, że się mylił. Że zrobił źle, ale jako dorosła osoba jestem w stanie to przyjąć do wiadomości i być ponad to. Odkłamać to w co wierzyłam przez wiele lat i zbudować siebie i poczucie swojej wartości. Do tego potrzebna jest, często jeszcze trudniejsza, druga część wybaczania. Wybaczenie sobie. Ale to wymaga dogłębnego zrozumienia siebie. Nie chodzi o wybielenie i zaprzeczenie wszystkiemu, co zrobiłam źle i co gdzieś mnie w środku gryzie. Trzeba się temu otwarcie i szczerze przyjrzeć, najlepiej wyobrażając sobie, że przyglądamy się sobie z zewnątrz. Zastanowić się, czym nasze złe myśli, uczucia i czyny były spowodowane i wybaczyć to sobie. Dosłownie mówiąc do siebie (lub pisząc długi list !): „Wybaczam Ci (sobie) ….. Rozumiem co zrobiłam złego, rozumiem z czego to wynikało i rozumiem jakie to miało konsekwencje (np. że zraniłam drugą osobę). Chcę i będę w przyszłości działać tak, żeby podobne sytuacje się nie powtórzyły, bo teraz rozumiem, co mną powodowało”. Można przeprosić osobę, którą się skrzywdziło lub jakoś naprawić szkody, które się wyrządziło. Wtedy już nie wracać do tematu. Odpuścić sobie, zostawiając tylko tę lekcję, żeby wiedzieć czego unikać i jaką drogą chce się iść.
I jeszcze jedna ważna i trudna kwestia. Warto zrozumieć, że nikt (także Ty), nie ma prawa oczekiwać od innych, że będą się tak zachowywać jak my uznamy, że powinien. Dać prawo innym do ich wad, tylko chronić siebie, jeśli to ma Ci szkodzić. Pisałam wcześniej o tym jak chronić siebie.

 

Doskonale zdaję sobie sprawę jakie to są trudne tematy. Zachęcam też, żeby zacząć od rzeczy drobniejszych. Wtedy pójdzie łatwiej. A potem doświadczyć co to nam dało. Jak to odczuliśmy. Pomalutku przechodzić do rzeczy trudniejszych. Jeśli ktoś zmaga się z dużą traumą, zawsze zachęcam do spotkania z terapeutą, bo przy tak ciężkich tematach, pomoc odpowiedniej osoby jest bezcenna.

 

Mam nadzieję, że spróbujecie tego, bo każdy ma coś do wybaczenia innym i sobie, a ulga i lekkość jaką poczujecie będzie największą nagrodą. Właśnie to jest jeden z niezbędnych kroków, żeby zadbać o siebie. To jak zapalenie światełka w mroku. Jak zdjęcie ciężaru ze zmęczonych ramion.

Życzę sobie i Wam coraz więcej takiej lekkości i światła.

 

Pozdrawiam cieplutko
Dosia-W-FLC

Dorota Wachowicz
Ponad 20 lat HR w Corpo, Coach, Mediator.
Kocha ludzi z ich wszystkimi zaletami i wadami.