i ma prawo do tego, żeby być szczęśliwym. A do mnie przyszła myśł, że może jednak trzeba być wyjątkowym i że bez tego trudno poczuć szczęście. Zostań na chwilę w tym miejscu. I spróbuj odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Co Ci przychodzi do głowy?
z potrzeby bycia lepszą od innych.
I jeśli tak będę to widziała, to już to samo w sobie daje powód do prawdziwego zadowolenia.
Kiedy tak zaczęłam o tym myśleć?
Pewnie nie jako nastolatka. Przez wiele lat wierzyłam, że byłabym szczęśliwa, gdybym była wyjątkowo mądra, wyjątkowo piękna i gdybym umiała śpiewać tak, że każdy wzruszałby się z zachwytu. I nadal szczerze podziwiam ludzi nieprzeciętnie mądrych, pięknych, a zwłaszcza tych wyjątkowo utalentowanych (np. zachwycam się Marcinem Patrzałkiem, bo kocham gitarę, a on jest niesamowity!). I mam nadzieję, że ci nieprzeciętni ludzie, którzy mi imponują, są szczęśliwi. I wspaniale, że imponują innym i motywują ich do poszukiwania własnych pasji i talentów.
Zastanawia mniej jednak teraz, dlaczego chciałam tych właśnie cech, aby być szczęśliwą? Dlaczego porównywałam się do innych i czułam się gorsza? Czasami czułam się nijaka. I zupełnie nieciekawa. Z czasem jednak, zaczęłam cenić siebie. Pomalutku. Krok po kroczku. Teraz wiem, że nie zamieniłabym się z nikim na życie, bo ja naprawdę jestem szczęśliwa. I naprawdę jestem wyjątkowa. Bo nikt nie ma takich talentów jak ja, takich doświadczeń, takich przeżyć, takiej wrażliwości i nikt nie patrzy na świat tak jak ja.

